Coś szeleści mi nad głową.
Nie daje spać. Leniwie otwieram oczy. Widzę moich rodziców, którzy bacznie mi się przyglądają.
-Cześć-wołam wesoło.
Odpowiadają mi krótkim ,,Dzień Dobry". Zaczynam się denerwować. Nigdy się tak nie zachowywali.
-Wszystkiego najlepszego córeczko w dniu 15 urodzin.-mówi oficjalnie tato. Próbuje zataić, przede mną swój strach tak widoczny w jego oczach.
-Mamy dla ciebie prezent-wtrąca się mama wyciągając zza pleców małą kopertę.
-Ohh, nie musieliście-wołam przytulając moich kochanych staruszków (w końcu mają po 5000 lat ^^).
-Otwórz-poleca mama.
Otwieram szczelnie zapakowaną kopertę. W środku znajduję bilet samolotowy do Włoszech. Czegoś nie rozumiem. Dlaczego akurat teraz? Przecież rodzice nigdy nie chcieli się zgodzić na wyjazd do Europy a co dopiero do Włoch. Od zawsze ciągnie mnie do tego państwa a konkretnie do Rzymu. Po prostu czuję, jakąś magiczną więź z tym miastem.
-Kiedy wyjeżdżam? I na jak długo?-pytam po chwili.
-Jutro, na tyle ile chcesz. Zamieszkasz u naszych znajomych na obrzeżach Rzymu-mówi tato grobowym głosem, co w ogóle nie pasowało do obecnej sytuacji.
-A czy Ci znajomi wiedzą kim jesteśmy?-pytam, choć znałam odpowiedź.
-Tak to jedni z nas-odpowiada mama, takim samym tonem jak jej małżonek.
-A teraz ubierz się, zjedz śniadanie i idź się spakować-dodaje po chwili.
****************************************************************
-I jak tam sprawa Agnes?-pyta starszy mężczyzna ze szkarłatnymi oczami.
-Wyśmienicie, przyjeżdża jutro.-odpowiada inny, nieco młodszy wampir.-Antonio od razu się zgodził. Berton'owie nie będą sprawiać problemów-dodaje po chwili.
-Świetnie, powiadom Lucas'a. Niech się przygotuje na przyjęcie księżniczki, swojej przyszłej żony-mówi pierwszy.
Po chwili jego rozmówca wychodzi, składając mu niskie pokłony.
-Przepowiednia się niedługo wypełni.....
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I jak? czekam ja jakieś komentarze.
Jak widzicie wena zmartwychwstała i może trochę pożyje *-*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz