niedziela, 27 października 2013

rozdział 2 (...)był on wampirem ...

Rodzice przez cały dzień zachowywali się dość dziwnie. Nie to złe określenie. Zachowywali się bardzo dziwnie. Razem z mamą pojechałyśmy wieczorem na wielkie zakupy, na których kupiłyśmy dużo letnich ubrań.
Przez cały czas moi staruszkowie byli spięci i duchowo nieobecni. Jakby coś złego miało się stać a on nie mogli by nic z tym zrobić.
-Na pewno wszystko masz?-spytała po raz tysięczny mama.
-Tak, na pewno-odpowiedziałam
-Dowidzenia-dodałam wsiadając do samolotu.
-Żegnaj córeczko, pamiętaj zawsze i wszędzie Cię kochamy-powiedzieli wspólnie rodzice.
Zajmując miejsce pomyślałam, że czeka mnie kilkunasto godzinna droga.
Podróż była strasznie nużąca. Jako pół-wampir słyszałam nawet najcichsze odgłosy na pokładzie samolotu. Dodatkowo przeszkadzał mi zapach krwi, który otaczał mnie z każdej strony.
-Prosimy zapiąć pasy. Lądujemy.- powiedziała stewardessa, dzięki czemu wyrwała mnie z otępienia.
Gdy wysiadłam z samolotu zaczęłam się rozglądać. Było przepięknie. Choć to tylko lotnisko zachwyciłam się nie na żarty.
-Agnes Betito?-spytała postać ubrana w czarną pelerynę.
-Tak to ja.-powiedziałam lekko zaskoczona.
-Proszę wsiadać-mówiąc mężczyzna otworzył drzwi czarnej limuzyny. Przez chwilę się zawahałam, ale gdy zobaczyłam oczy mężczyzny, intensywnie czerwone, moje obawy znikły. Bez wątpienia był on wampirem i zabierze mnie do innych moich pobratyńców.

*-* Trochę później *-*

-Dojechaliśmy-poinformował mnie kierowca po paru godzinach drogi. Akurat zatrzymaliśmy się przed ogromnym barokowym zamkiem, rodem z XVII wieku.
Przed wielkimi mosiężnymi drzwiami stało osiem osób. Prawdopodobnie właściciel tej posiadłości z małżonką, synem i strażą?
-Witaj Agnes, wreszcie nas odwiedziłaś.-powiedział ów mężczyzna, kiedy wysiadłam z limuzyny.
-Dzień dobry-powiedziałam.
-Pozwól, że się przedstawię. Nazywam się...






wtorek, 22 października 2013

Rozdział 1 (...) bilet samolotowy do Włoszech...

Coś szeleści mi nad głową.
Nie daje spać. Leniwie otwieram oczy. Widzę moich rodziców, którzy bacznie mi się przyglądają.
-Cześć-wołam wesoło.
Odpowiadają mi krótkim ,,Dzień Dobry". Zaczynam się denerwować. Nigdy się tak nie zachowywali.
-Wszystkiego najlepszego córeczko w dniu 15 urodzin.-mówi oficjalnie tato. Próbuje zataić, przede mną swój strach tak widoczny w jego oczach.
-Mamy dla ciebie prezent-wtrąca się mama wyciągając zza pleców małą kopertę.
-Ohh, nie musieliście-wołam przytulając moich kochanych staruszków (w końcu mają po 5000 lat ^^).
-Otwórz-poleca mama.
Otwieram szczelnie zapakowaną kopertę. W środku znajduję bilet samolotowy do Włoszech. Czegoś nie rozumiem. Dlaczego akurat teraz? Przecież rodzice nigdy nie chcieli się zgodzić na wyjazd do Europy a co dopiero do Włoch. Od zawsze ciągnie mnie do tego państwa a konkretnie do Rzymu. Po prostu czuję, jakąś magiczną więź z tym miastem.
-Kiedy wyjeżdżam? I na jak długo?-pytam po chwili.
-Jutro, na tyle ile chcesz. Zamieszkasz u naszych znajomych na obrzeżach Rzymu-mówi tato grobowym głosem, co w ogóle nie pasowało do obecnej sytuacji.
-A czy Ci znajomi wiedzą kim jesteśmy?-pytam, choć znałam odpowiedź.
-Tak to jedni z nas-odpowiada mama, takim samym tonem jak jej małżonek.
-A teraz ubierz się, zjedz śniadanie i idź się spakować-dodaje po chwili.


****************************************************************

-I jak tam sprawa Agnes?-pyta starszy mężczyzna ze szkarłatnymi oczami.
-Wyśmienicie, przyjeżdża jutro.-odpowiada inny, nieco młodszy wampir.-Antonio od razu się zgodził. Berton'owie nie będą sprawiać problemów-dodaje po chwili.
-Świetnie, powiadom Lucas'a. Niech się przygotuje na przyjęcie księżniczki, swojej przyszłej żony-mówi pierwszy.
Po chwili jego rozmówca wychodzi, składając mu niskie pokłony.
-Przepowiednia się niedługo wypełni.....



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I jak? czekam ja jakieś komentarze.
Jak widzicie wena zmartwychwstała i może trochę pożyje *-*












Prolog

Santa Monica. Wielka willa. Miejsce dla ludzi bogatych.
No właśnie dla ludzi. Nie ma tu miejsca dla krwio-pijczych  wampirów.
A jednak tu mieszkają. Łamią wszystkie wampirze normy, czym ICH denerwują.
Mimo wszystko władza nie reaguje. Jakby miała wszystkich gdzieś. Jednak prawda jest inna. Znają ją nieliczni. A spisana jest w Kodeksie...




************************
Krótko ale tak ma być /Carmen